Młody funkcjonariusz poderwał dziewczynie prawo jazdy, uderzył ją i zasugerował, że problem można "rozwiązać", pewny swojego autorytetu, aż spokojnie sięgnęła do schowka i wyjęła kolejny dowód, natychmiast zmieniając wszystko.

 

Samochód patrolowy zatrzymał się prawie zbyt blisko. Drzwi zatrzasnęły się. Podszedł młody oficer, w mundurze w czystości, z zadowoloną z siebie twarzą i pewnością siebie wypisaną na całym ciele.

"Twoje dokumenty," powiedział beznamiętnie, pomijając powitanie.

Liza opuściła szybę i wręczyła paszport oraz prawo jazdy. Przewracał je powoli, celowo przeciągając chwilę. Potem spojrzał w górę z krzywym uśmiechem.

"Ten samochód w twoim wieku?" – powiedział leniwie. "Dokąd—jakieś poważne spotkanie biznesowe w piekarni?"

"Podróżuję służbowo," odpowiedziała spokojnie Liza. "I nie złamałem żadnych zasad."

He scoffed and kept talking—jabs about her age, about women drivers, about how highways weren’t the place for her. His eyes scanned the car.

“Or was this a gift?” he chuckled. “A generous admirer, maybe? Cars like this don’t come cheap.”