Nie przyjechał samochodem, lecz starym traktorem rolniczym. Miał na sobie wyblakłą koszulę, kapelusz palmowy i buty pokryte błotem.

 

Wtedy przyszedł najstarszy brat.

Kuya Carding nie przyjechał samochodem — przyjechał starym traktorem rolniczym. Miał na sobie wyblakłą koszulę, kapelusz palmowy i buty pokryte błotem.

Jego rodzeństwo patrzyło z niedowierzaniem.

"Serio, Kuya?" Ricky prychnął.
"To rodzinne spotkanie, nie pola ryżowe! Zamierzasz pobrudzić cały dom!"

"Przepraszam," powiedział łagodnie Carding, ocierając pot z twarzy.
"Przyszedłem prosto z żniw. Nie chciałem tracić czasu na przebieranie."

Sheila przewróciła oczami.
"Dobrze, że się uczyliśmy," powiedziała chłodno. "Dzięki stypendiom nie skończyliśmy jak... to."

“Exactly,” Ben added. “Look at us—degrees, cars, success. You still smell like soil. What a shame.”

Carding said nothing. He simply went to the kitchen and helped their mother, swallowing the insults in silence.

The arrival that silenced everyone

Midway through the meal, a police siren sounded outside.

A convoy of black SUVs pulled up. The mayor stepped out, flanked by bodyguards and councilors.

“It’s the mayor!” Ricky whispered nervously.
“Behave—this could be good for my business.”

Sheila hurried forward.
“Good morning, Mr. Mayor. I’m Dr. Sheila Reyes—”

But the mayor walked past her without a glance.