Carding w końcu się odezwał.
"Możesz podpisać ten dokument i zatrzymać wszystko," powiedział spokojnie,
"ale musisz odejść i nigdy nie wracać."
"Albo," dodał,
"zostawcie samochody, załóżcie buty i pracujcie ze mną na polu przez miesiąc."
"Nie ma luksusu. Po prostu rodzina."
Klucze jeden po drugim kładziono na stole.
"Nie chcę milionów," zawołał Ricky. "Chcę mojego brata."
"Naucz mnie sadzić," powiedziała cicho Sheila.
"Rodzina jest warta więcej niż pieniądze," zgodził się Ben.
Prawdziwe dziedzictwo
Po miesiącu ciężkiej pracy Carding zaprowadził ich na ogromne place budowy.
"Kolejne centrum handlowe?" zapytał Ben.
"Nie," odpowiedział Carding.
"To będzie Centrum Rolnicze i Medyczne Reyes."
"Ty poprowadzisz," powiedział.
"Dla ludzi. Dla rolników."
Tej nocy całe miasto świętowało żniwa.
Niegdyś wypolerowani profesjonaliści—teraz z zrogowaciałymi dłońmi—siedzieli obok rolników, dzieląc się jedzeniem i śmiechem.
Carding spojrzał na matkę.
"Misja wykonana, mamo."
Uśmiechnęła się, patrząc w niebo.
"Syn, który pracował na ziemi, nauczył 'odnoszących sukcesy' synów, czym jest prawdziwe bogactwo."
Bo błoto na butach nie obniża twojej wartości —
pokazuje, kto naprawdę nosi świat.